wtorek, 20 lutego 2018

X Bal Szkocki / 10th Scottish Ball












Tematem X Balu Szkockiego była Anglia wiktoriańska i steampunk, a że ostatnio z Michałem wciągnęliśmy się w serial "Wiktoria" to padło na sukienkę z lat 40. XIX wieku. Pierwotnie kupiłam jasnofioletową niby satynę, która okazała się zwykła poliestrową podszewką... Łudząc się, że coś jednak z tego wyjdzie uszyłam z niej sukienkę obracając tkaninę na lewą, bardziej matową stronę, jednak wciąż wyglądało to jak tanie poli, a dodatkowo w tym jasnym fiolecie wyglądałam jak topielica z ogromnymi worami pod oczami. Na szybko kupowałam inną poli-tkaninę, która wyglądała już jednak o niebo lepiej.
W między czasie uszyłam czarny stanik z resztki materiału, który został ze spodni Michała i takim sposobem mam już zaczętą suknię żałobną na lata 40.
Sukienka ma doszywaną z przodu bertę z plisami, doszywane bufiaste rękawki, przez co może stać się też suknią dzienną poprzez założenie chemisette, nałożenie na nią śliniaczka :D lub większej berty zakrywającej dekolt i doszywając długi rękaw.

The theme of 10th Scottish Ball in Cracow was Victorian and Steampunk England. I with my boyfriend, Michał, fell in love with series "Victoria" so it was obviously that I wanna make costumes from 1840's.  I bought online a light purple satin, which turned out to be just a polyester lining in fact... Deluding that something nice would come out of it I sewed a dress turning the fabric to the left (inside) side, more dull, but it still looked like cheap poly, and in this light purple colour I looked like a drowned body with huge bags under my eyes. I soon bought another poly-fabric, which, however, looked a lot better.


Głównymi inspiracjami do tej sukienki były te obrazy (fragmenty):

The main inspirations for my dress were those from paintings (fragments):









Białe rękawiczki były uszyte o 5 rano przed Balem z elastycznej piankowej tkaniny, bo kompletnie zapomniałam o tym elemencie stroju. Ale najważniejsze, że nie mieniły się poliestrowym blaskiem. Fryzura to była totalna pomyłka, bo zapomniałam zabrać z domu doczepów i tresek, a nie dość, że moje włosy są krótkie i cienkie, to jeszcze jestem naprawdę kiepskim fryzjerem. Na jakiekolwiek pióra i kwiaty nie było już niestety czasu.
I sewn my whote gloves at 5am in the morning at the ball day. They are made of a stretch fabric, but howevear I'm still glad that they don't shine bright like a cheap plastic diamond  :D My hair looked terrible, cause I forgot my extensions and I'm sooo bad at hairstyling. Especially mine own hair. Also I didn't have time for any feathers or flowers to put in my hair.



Tu widać, że pod spodem są bardziej "dzienne" rękawki.
Here you can see that underneath there are more "daytime" sleeves.


Biżuteria oczywiście tania i plastikowa. Perły (chyba jednak szklane) z lumpa za ok 2-3zł, tak samo bransoletka i broszka, naszyjnik to sklep indyjski, pierścionek chińczyk.

And of course, my jewelry was also cheap and made of plastic, but it didn't look so bad, right?





Tania, niehistoryczna broszka z serduszkami. Z daleka tego nie było widać :P
Cheap broche, unhistorical brooch with hearts ornaments. But nobody has seen it from afar ;P






Strój Michała został uszyty całkiem szybko z obawy przed tym, że nie zdążę skończyć jego kostiumu na czas. Zwłaszcza, że krojenie męskiego stroju nadal budzi we mnie dreszcz niepokoju. O dziwo poszło nie najgorzej, chociaż tylko sam Michał i ja wiemy ile mnie (no dobra, jego też :D ) kosztowało to nerwów i słów odpowiednich raczej dla wiktoriańskiej prostytutki z Whitechapel, niż damy na wielkiej, kryształowej sali balowej.
Kołnierz fraka nie ma już słynnej regencyjnej eMki w miejscu łączenia kołnierza z klapami, chociaż znalazłam ryciny i muzealne eksponaty nawet z lat 60., w których eMka nadal się pojawia. 

I began to sew Michał's costume quite quickly, fearing that this is a difficult garment to make and I will be not able to finish it on time. Especially that tailoring man's outfit still causes me an anxiety. Surprisingly, it was not so hard to sewn it, although only Michał and I know how much stressfull it was. For both of us :P I discovered I know really plenty of words appropriate for a Victorian prostitute from Whitechapel, rather than a lady in a crystal ballroom.
I made a collar without traditional regency "M" in the place where it is located flaps, although I found engravings and museum exhibits even from the 1960s, in which it still appears.



Tutaj wyraźnie widać tę eMkę. Zdjęcie nie moje.
Regency "M" collar.


Wykrój na frak wzięłam z "The Cut of Men's Clothes 1600-1900" Norah Waugh. Frak w oryginalnych rozmiarach z tego wykroju jest dobry na mnie na długość, rękawy ma krótkie i trochę za szeroki w pasie. Także na faceta jest troszkę maławy.
Uszyłam mnóstrwo mock-upów, naniosłam milion poprawek, a i tak źle leżał. Ah, te przeklęte rękawy! Chociaż nie będę ukrywać, że ogólnie z całego looku Michała jestem nawet zadowolona. Zgolił nawet swoją brodę i zostawił baki, w albertowskim wąsie nie wyglądał zbyt korzystnie :P. Frak pewnie będzie mu służył za stroje regencyjne i wczesnowiktoriańskie :)

Pattern for the tailcoat I found in "The Cut of Men's Clothes 1600-1900" by Norah Waugh. Scaled tailcoat in the original size from this pattern fits me on the length, the sleeves are short and it's a little too wide at the waist. So for an adult man is too small.






Zrobiłam łącznie 3 wykroje na spodnie. Pierwszy odrysowałam jako-tako od jakichś zwykłych spodni Michała. Próbowałam je jakoś poprawiać, ale i tak nic nie wyglądało zbyt dobrze. Drugi niby odrysowałam, ale dokonałam pewnych niby-historycznych przeróbek. Nadal nic, chociaż już był lekki postęp. W końcu stwierdziłam, że może zobaczę sobie jakieś oryginalne wykroje z lat 1840-1850. Bang! Okazało się, że to strzał w dziesiątkę. Podkrój tyłu w tych historycznych jest jakby prosty, bez wycięcia, jak do tej pory szyłam spodnie. Coś mniej więcej takiego:

I prepared 3 patterns for this trousers. I tried to make one based on modern pants. It failed. Second one was mix od modern patterns and some historical corrections but it failed too. Third one was patterned with historical way. It fit perfectly! Below you can see the diffirences between modern pants and historical.


left: modern right: historical


Jednak o spodniach powstanie osobny post, bo zdarzyło mi się uszyć dwie pary. Jedne czarne na bal i drugie w jasnym kolorze, dzienne. I mimo, że uszyłam dwie koszule (jedna gładka, druga z żabotem), na Balu Michał miał na sobie koszulę, która kupiłam w szperaku, a która miała te słynne zaszewki na całej długości przodu. Do kompletu miał plastron (krawat). Niestety zabrakło białych rękawiczek, o których totalnie zapomniałam :( Buty to zwykłe "cwele" (tak podobno faceci teraz nazywają buty do garniaka). A o kamizelce więcej można przeczytać w tym poście -> klik. Zrobiłam też oliwkowe szelki z zaczepami na guziki ze skóry naturalnej, która została mi z futra ze szperaka, które przerabiałam na mufkę. No, jako-tako udało się chyba uzyskać w miarę historyczny wygląd Michała.

However, there will be an another post about pants, because I've sewn two pairs. One black for the ball and the other in bright color, daytime. And despite that I sewed two shirts (one smooth, the other with a ruffle), at the Ball, Michał was wearing a shirt I had bought in a second-shop, and which had these famous pleats all along the front length. I made him a neck-tie (post about old one you can find here. you need to use google translator, sorry). Unfortunately, I forgot about white gloves :( Shoes are ordinary suit shoes. About the vest you can read in this post -> click. I also made olive braces with buttons.






fot. Monika Kozień


fot. Monika Kozień




fot. brat Vorago. Od lewej: Iza, Justyna i ja




Moment zanim też nie mogłam przestać się śmiać. Few seconds before I laughted too.



Nie pytajcie.  Idk, don't even ask.









To zdjęcie jest takie świąteczne! Kojarzy mi się z Dickensem :o
This photoshoot is so about Christmas! It reminds me of  Dickens Festival.



W dzień przed balem uszyłam też pelerynkę odpowiednią na lata 1840-1860. Impulsem do jej zrobienia było kupno pięknej aksamitnej zasłony w lumpie. Nocą naszywałam szamerunek. Mufka powstała z prawdziwego futra również zakupionego na szmatkach za szaloną kwotę 5zł. Nie chcę wyjść na jakąś morderczynię, ale naprawdę jest ogromna różnica w futrze sztucznym a naturalnym. Naturalne nieporównywalnie lepiej grzeje i utrzymuje odpowiednią temperaturę bez niechcianego pocenia się :P

The day before the ball I made a cape suitable for 1840's-1860's. The impulse to do it was to buy a beautiful velvet curtain in a second-hand. At night, I sewed on braiding. The muff is made of real fur. I found old fur jacket in second-hand for 1€.










Nie polecam spacerowania nocą po Krakowie zimą w samych balerinach. Bez pończoch.

I don't recommend walking around Cracow in ballerinas at night. Without stockings.




A na koniec ja w seksi bieliźnie:
My sexy lingerie:




Linki pomocne w szyciu fraka:
Helpful sites:

- https://teainateacup.wordpress.com/2012/07/10/my-mr-knightley-making-a-regency-tailcoat/
- http://idlewildgrey.blogspot.com/2013/11/1825-dress-coat-test-run.html

wtorek, 13 lutego 2018

Kamizelka 1840-1850. Waistcoat 1840-1850.

Jadąc z moim mężczyzną na Bal musiałam zadbać o to, żeby jakoś się tam prezentował. Jednym z elementów must-have była kamizelka. Planowałam ubrać nas w coś na lata 40. XIX wieku. Do pracy nad strojem Michała zabrałam się dość szybko z obawy o to, że mogę się nie wyrobić. Mimo, że już kiedyś szyłam męski strój imitujacy dekadę wcześniejszą to konstruowanie męskiego kostiumu wciąż trochę mnie przeraża  Prócz kamizelki uszyłam także dwie pary spodni (jasne - dzienne i czarne-wieczorowe), frak, szal krawatowy i dwie koszule, ale o tym w innym poście. 

Zrobiłam z 3 mock-upy i z 3 wykroje, aż w końcu udało się zrobić coś w miarę ładnie leżącego na Michale.Chociaż koniec-końców i tak musiałam na szybko ręcznie podszyć dół, żeby troszkę go skrócić, bo niestety kamizelka za bardzo wystawał spod przodu fraka :<
Największym wyzwaniem były kieszenie z wypustką i dopasowanie klap z kołnierzem. Szycie wywijane, po części kładącego się, a po części stojącego kołnierza jest na mojej liście tych trudnych do szycia rzeczy zaraz obok krojenia dopasowanych rękawów ;_; 

Last weekend I went to the Ball with my boyfriend. I decided to sew somethin ca 1840. One of the must-have part of the costume for Michał was the vest. I usedpattern from "The Cut of Men's Clothes". Maybe in the other post i will show you tailcoat, neckloth, two shirts, two trousers (one in the light colour for daily wearing and the black one for evenings and balls).
I made 3 mock-ups and 3 diffirent patterns, but finally! There it is!
Unfortunately the front was too long and i needed to cut it a alittle bit and tuck it. The biggest challenge for me was the collar and pockets with this kind of tabs (? i have no idea what is colled in english) .


Przerobiony wykrój z The Cut of Men's Clothes na lata 1840-1850.
A changed pattern from "The Cut of Men's Clothes" ca 1840-1850.



Lewa strona przodu kamizelki z  fizeliną mająca zabezpieczyć dziury kieszeniowe. Przód kamizelki jest w kolorze złotym, jednak materiał a'la szantung był tak cienki, że zdecydowałam się szyć z dwóch warstw plus podszewka.
The inside of the front of the vest with interlining near to the pockets to protect the pocket holes. This gold fabric a'la shantung was so thin that I decided to sew with two layers plus a lining.




Miejsce na przodzie kamizelki, w którym umieszczone jest watowanie. Ma to na celu optyczne zmniejszenie talii poprzez wypchanie okolic klatki piersiowej. Taki męski puh-up lat 40' XIX wieku :)
I quilted the front of vest. It's histrorical trick to make smaller waist and wider chest. Some kind of a mens push up :)




Do watowania użyłam wkładu poduszkowego, którego mam chyba z 3kg... Więc całkiem spoooooro.
I used sushion wadding for quilting. Not so accurate but it's the easiest and the cheapiest way to do this :)






Pikowanie! Świetne zajęcie. Dla mnie to takie pstrykanie/pękanie folii bąbelkowej w wersji szyciowej :P Do tego po raz pierwszy wpadłam na to, żeby uzyć tego drucika (?) do odmierzania równych odstępów między szwami zamiast robić to wszystko na oko. Jestem z siebie dumna. Serio. To chyba oznacza, że robię się dorosła. Wiecie. Zaczęłam wykańczać ręcznie, robić mock-upy do skutku, jak najbardziej dopasowywać wykroje, a ostatnio zaczęłam myśleć nad wyszywaniem i haftowaniem. Dorosłe, poważne decyzje.
Quilting! I love it! It's so stress-free! For me it;s kind of a snapping/cracking bubble wrap : P 





Wygląda to dość komicznie :D Oczywiście pikowanie zrobione na podszewce.

It looks so funny :D And of course I did quilting on the lining.



A tu już zaczął się etap ogladania tutoriali na YT i próba ogarnięcia szycia tych kieszeni. Nie taki diabeł straszny, jak go malują. Kolejny raz przekonałam się, że gdy myślę, ze coś będzie mega trudne i na pewno sobie nie poradzę to okazuje się, że wcale takie nie jest. Szkoda, że jak myslę, że coś będzie easy peasy lemon squeezy to tak serio jest difficult difficul lemon difficult.

I started in this step waching tutorials on YouTube how to make this pockets. It wasn't so hard as I though.




Prawie jestem zadowolona. Po bokach materiał trochę się ciągnie, ale trudno. Chyba nie ma tragedii, jak na pierwszą w życiu kieszeń z wypustką :P EDIT - była to w większości kwestia wyprasowania :)

Almos eureca! It's not perfect, but I guess it's not so bad too :P





A tak kieszonki prezentują się od wewnątrz.



Taka mała anegdotka na zakończenie. Podczas, gdy ja ogarniałam tutki o kieszeniach, a wycięte kawałki kamizelki leżały sobie spokojnie na ziemi mój piesek szczekał. Myślałam, że sobie szczeka, bo gdzieś w bloku szczeka jakiś inny piesek, no i tak sobie szczekają. Jednak mój piesek chyba sygnalizował, ze chce mu się siusiu. Ale byłam tak zafascynowana tutkami o kieszeniach, że nie zastanawiałam się, czemu ona tak sobie ciągle szczeka. A skoro jego pani miała to w dupce to piesek się załatwił na wycięte części kamizelki <3
Kamizelka jest tak uniwersalna, że póki co Michał będzie jej pewnie używałam multiepokowo, czyli  do strojów z lat w przedziale 1800-1860. Chociaż dorwałam super materiał na taką bardziej dzienną na lata 40. :)

Vest is multiperiod and I think thah my boyfriend - Michał will use it for costumes dated 1800-1860.

Na koniec kilka zdjęć z procesu szycia i balu. Niedługo postaram się napisać post i wrzucić fotki z X Balu Szkockiego w Krakowie.
At the end I'm gonna show you some photos from sewing process and from the ball. Soon it will be post about 10th Scottish Ball in Cracow.



Tutaj widać, że kamizelka zbyt mocno wystaje spod fraka.

As you can see vest is a little bit too long. I remade it later.



Tył jest zrobiony z takiego samego materiału, jak podszewka. Wiązany, a nie zapinany na klamerkę, jeszcze muszę się zastanowić jaki rodzaj zapięcia wolę zrobić :) Oba sposoby, na sprzączkę i wiązany, są prawidłowe historycznie.
The back is made of the same fabric as the linig. I'm not sure yet I prefer buckle or tie fastening. Both method are accurate.



Jeszcze bez guzików.
No buttons yet.










I dwa zdjęcia z Balu.
And two photos from the Ball.












Linki pomocne w szyciu kamizelki:
Helpful links:

- http://livingwithjane.blogspot.com/2011/05/rhf-regency-mens-waistcoat-tutorial_07.html

- http://victoriantailor.blogspot.com/search/label/waistcoat

- https://www.youtube.com/watch?v=puM-XdwAAII

wtorek, 28 listopada 2017

Krynolina - kolejna życiowa porażka. Crinoline - another huge mistake.

To była totalna porażka.Cały ten projekt. Od samego początku. Miało być szybko, łatwo, tanio i bezproblemowo. Wyszło jak zwykle. A przecież, co to jest uszycie krynoliny, kilka fiszbin, trochę materiału, taśm i voila!

Docelowo chcę 2 krynoliny. Jedna okrągła, z mniejszym obwodem na wcześniejszy okres i do bardziej dziennych sukienek, a drugą większą, eliptyczną z dłuższym i większym tyłem. Jedyna mądra myśl tego projektu: zacznę od tej na bazie okręgu, będzie prościej. I serio, to była jedyna rozważna decyzja.

Najpierw chciałam uszyć krynę z tego tutka. Miało być mega łatwo. Zawsze lubiłam matmę, więc obliczenia poszły gładko.Chciałam być sprytna i nie wydawać niepotrzebnie kasy na kilometry taśmy bawełnianej, no i nie męczyć się z naszywaniem tuneli na fiszbiny. Wymyśliłam więc, że w miejscu, w którym mają biec tunele zegnę materiał i go przeszyję ok. 2cm od krawędzi zgięcia, by zmieściła się tam fiszbina, i w taki o to super prosty sposób powstaną te łatwe w wykonaniu tunele. No, ale jednak trochę nie bardzo. Nie pomyślałam, że przecież jakoś muszę jeszcze w te tunele włożyć fiszbiny, nie mówiąc już o jakiejkolwiek regulacji. Po przeszyciu tak 6 tuneli zrozumiałam, że zmarnowałam tylko cały dzień i 2,5m materiału. A wspomniałam, że w międzyczasie źle wymierzyłam odległość między tunelami i musiałam pruć kilka dwu i półmetrowych gęstych ściegów, a potem przeszywać je jeszcze raz? Nie? No trudno. Koniec końców fiszbiny wyrzuciłam na balkon, a materiał do śmietnika.




A tak w ogóle to chciałam mieć krynkę z prawdziwego zdarzenia na już i teraz. Z tego względu zanim w ogóle zaczęłam się zastanawiać, jak się za to zabrać radośnie pobiegłam do Obi, by kupić jakiś fantastyczny drut nadający się na fiszbiny. Kupiłam 25m (albo nawet 50, nie pamiętam, a raczej wolę nie pamiętać) powlekanego drutu ogrodowego, z którego z 5-6 lat temu uszyłam sobie małą tiurniurkę (gdzie ona się w ogóle podziała?). No i, o ile do czegoś tak drobnego, jak kapelusze, pocket hoops, czy właśnie mała nadupna tiurniura ten drut sprawdził się bardzo fajnie, to jednak z czymś o większym obwodzie, mającego trzymać kształt okręgu był już całkiem spory problem. Drut leży na balkonie, także jeśli ktoś by może potrzebował to chętnie odsprzedam :) :) :) :) :) : :) :) Jedyny mały plusik zakupów w Obi (swoją drogą kupiłam wtedy też taśmę klejącą za 35zł :):):): rekin biznesu) to zakup takiego oto wężyka, który jest fantastycznym łącznikiem do fiszbin! <3


Te białe są z plastimetu - tragedia.



Stanęło na tym, że zamówiłam w końcu po 6-7 latach zastanawiania się płaską metalową fiszbinę z plastimetu tylko po to, żeby przypomnieć sobie, że mam przecież jeszcze gdzieś w szafie fiszbiny z chińskiej krynoliny zamówionej na aliexpress. Co się stało potem nawet nie wiem. Wiedziałam, że obwód dolnego koła ma mieć ok 2,5m. W praktyce wyszło coś koło 240cm. Not bad.
Było mi szkoda kasy na kilometry taśmy bawełnianej, więc podarłam na paski stara spódnicę, o tę:


Nie mogę znaleźć lepszego zdjęcia. Sorry not sorry.

A jeśli zastanawiałby się ktoś po jaką cholerę mi kolejna krynolina, skoro mam tę ze zdjęcia to... Tamta była obrzydliwą krynką z aliexpress za 50zł, więc chciałam ja przerobić na coś bardziej reprezentacyjnego.


Uszyłam część na dwa dolne koła, jakoś to poupinałam, poprawiałam, coś tam liczyłam, upinałam, znowu liczyłam, poprawiałam, no i chyba jakoś wyszło. Przód ma otwarty, a z tyłu dwa sznureczki do związania, jeśli będę chciała, żeby tył był bardziej wysunięty. Chociaż mam w planach po prostu zmajstrować drugą krynolinę typowo w eliptycznym kształcie i z większym obwodem, niż 2,4m na trochę późniejsze datowanie.








Podaję wymiary mojej krynoliny, może się komuś przyda, W pasie jest na 70-75cm, a ja mierzę 172cm.





Podsumowując ten pełen porażek projekt: wyszło fajnie, ale ogólnie nieźle przepłaciłam i straciłam szmat czasu. Mam nadzieję, że chociaż wyciagnę z tego jakieś wnioski i z elipsą pójdzie mi o wiele lepiej :P
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...